2. Regionalny Rajd o Kropelce – relacja

 W minioną sobotę (29 września) w Świdnicy – niewielkim mieście na dolnym śląsku – wystartowała druga edycja Rajdu o Kropelce organizowanego przez Arete Media Group. Mimo kilku niedociągnięć było to ciekawe wydarzenie – chyba jedyna taka impreza w regionie, jeśli nie w ogóle w kraju.

Godzina 5:30, za oknem ciemna noc, a za uchem budzik, który próbuje mnie przekonać, że warto poświęcić najlepsze godziny snu dla jakiegoś głupiego rajdu. Chociaż start wyznaczono na godzinę 9, zbiórka jest już o 7:15, a więc z Wrocławia trzeba wyjechać najpóźniej o 6:30. Tak więc jedziemy, jest środek nocy, ciemno, zimno. Może jednak budzik się mylił?

Na miejscu oprócz nas pojawiły się 43 inne zespoły – od Tico po 3-litrowe BMW. Zaraz potem wyjaśniła się wczesna pora zbiórki – okazało się, że komisyjne tankowanie do pełna trwa całe wieki i załogi rajdu zakorkowały całą stację :) Po zaplombowaniu zbiorników udaliśmy się na start do świdnickiego rynku, gdzie czekała nas jeszcze „rozgrzewka”, a następnie w odstępach 2-minutowych ruszały kolejne drużyny.

Oprócz niskiego spalania trzeba było jeszcze zabłysnąć przy rozwiązywaniu zadań w kolejnych punktach kontrolnych (było ich chyba sześć). W ich odnalezieniu miała pomagać książka drogowa – czyli rozpiska gdzie i kiedy skręcić. Niestety autor interpretował prawo/lewo na swój sposób i w kilku miejscach chodziło  o to „drugie prawo” albo „drugie lewo”. Dzięki temu poznaliśmy wielu ciekawych ludzi pytając o drogę oraz zwiedziliśmy niemal całą Świdnicę i Wałbrzych, na styk mieszcząc się w limicie kilometrów.

Trasa rajdu była ciekawa i urozmaicona – trochę miasta, trochę trasy, w tym dużo zjazdów i podjazdów. Przebiegała przez Świdnicę, Wałbrzych i Bielawę, kończąc w Kłodzku. Można było się wykazać umiejętnością ekonomicznej jazdy w różnych warunkach i porównać wyniki z innymi. Niestety tylko teoretycznie, bo strategia tankowania do pełna jako pomiaru zużycia okazała się w niektórych przypadkach nieskuteczna. Zdobywca pierwszego miejsca uzyskał wynik nieosiągalny nawet dla skuterów – poniżej 1.5 litra benzyny na 128 kilometrów. Biorąc pod uwagę progres zawodników, na następne zawody trzeba będzie wziąć puste kanistry aby na mecie łapać paliwo wylewające się z baku po odkręceniu wlewu…

Jednak mimo niedociągnięć i porażki przy pomiarach spalania, w imprezie raczej wezmę udział również za rok – to dobra okazja do zwiedzenia okolicy (na koszt organizatorów, którzy płacili za paliwo zużyte na trasie rajdu) i zmierzenia się z kierowcami innych pojazdów, „ciut” nowocześniejszych niż moja 30-letnia Renówka. Dała jednak radę i dojechała na metę cała i zdrowa (chociaż na górskich zakrętach opony piszczały z wrażenia), uzyskując wynik około 5 litrów ropy na 100km.






Ten wpis został opublikowany w kategorii Imprezy i oznaczony tagami , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*


*

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>

Facebook